Mistyfikacja

zdjęcie kliniki budzik
  • Rola: Czesława Oknińska
  • Reżyser: Jacek Koprowicz
  • Muzyka: Włodzimierz Pawlik
  • Zdjęcia: Jacek Koprowicz
  • Rok: 2009

Kraków, rok 1969. Jakub Łazowski (Maciej Stuhr), młody pracownik Służby Bezpieczeństwa, zbiera materiały, by skompromitować Jerzego Zawieyskiego (Piotr Różański), posła który w wystąpieniu sejmowym skrytykował Władysława Gomułkę za Marzec '68. Inwigilując pisarza z koła poselskiego "Znak", Łazowski przypadkowo spotyka w Zakopanem Zuzannę Zarotyńską (Karolina Gruszka), byłą kochankę Stanisława Ignacego Witkiewicza.



Łazowski pisał pracę magisterską o wpływie kobiet na twórczość Witkacego. Wie, że artysta popełnił samobójstwo w 1939 roku, ale kobieta pokazuje mu datowaną na listopad 1957 roku kartkę pocztową od Stacha! Grafolog potwierdza charakter pisma Witkiewicza. Łazowski rozpoczyna prywatne dochodzenie. Śledzi Czesławę Oknińską. Dawna metresa i muza Witkacego przynosi do galerii z antykami swoje nieznane portrety z kolekcji, o której wiadomo, że spłonęła podczas Powstania Warszawskiego w 1944 roku. Wszystko wskazuje na to, że wielki mistrz, prowokator i skandalista wciąż żyje i tworzy. Łazowski podejrzewa, że Oknińska więzi go w swoim mieszkaniu i z zazdrości nie pozwala mu z nikim się spotykać. W samobójczą śmierć Witkiewicza zaczyna też wątpić jego żona Jadwiga.

"Mistyfikacja" według scenariusza i w reżyserii JACKA KOPROWICZA przedstawia hipotetyczne losy Witkacego, który przeżył wojnę i żyje sekretnie w czasach PRL-u. Zbierając materiały do "Mistyfikacji" reżyser odkrył intrygujące fakty: nikt z bliskich nie widział zwłok Witkiewicza, ciało, które znaleziono w jego grobie, było niewątpliwie ciałem kobiety, Oknińska sprzedawała po wojnie jego obrazy, które według świadków spłonęły w Powstaniu Warszawskim, a znajomi dostawali od artysty pocztówki jeszcze wiele lat po wojnie. Aura tajemniczości spowijająca śmierć Witkacego stała się dla Koprowicza bazą do politycznego thrillera, filmowej fantazji i erudycyjnej zabawy w kino. Pomysł z alternatywnym, powojennym życiem Stanisława Witkiewicza to balansująca na granicy urojenia i realności gra reżysera z mitem artysty totalnego i wyobraźnią widza, a także opowieść o pasji, szaleństwie i rozkoszy przekraczania granic poznania.

W pierwszych dekadach XX-wiecznych dziejów kultury polskiej Stanisław Ignacy Witkiewicz, znany jako Witkacy, był jedną z najbarwniejszych postaci. Malarz, pisarz, dramaturg i fotografik przez wielu był postrzegany jako autor ponadczasowy, przedstawiciel europejskiej awangardy, prekursor nowej sztuki i człowiek wybitnie zasłużony dla życia towarzyskiego elit krajowych. Inni uznawali Witkacego za dziwaka i niebywałego impertynenta, wrażliwca popadającego w skrajne nastroje. Wiadomo, że był wielkim adoratorem kobiet, niezdolnym do trwałych związków, a także wielbicielem polskich gór i odważnym eksperymentatorem na polu zastosowań narkotyków i innych używek w celach artystycznych. 18 września 1939 roku w majątku znajomych na Polesiu (Wielkie Jeziora) Stanisław Ignacy Witkiewicz popełnił samobójstwo. Jego kochanka wypiła truciznę, ale zwymiotowała, ratując sobie tym samym życie. Nie było jednak żadnego świadka, który mógłby potwierdzić taki przebieg wydarzeń. Na wniosek Związku Literatów Polskich w 1988 roku sprowadzono z Ukrainy trumnę ze szczątkami artysty, ale w 1994 roku okazało się, że w rodzinnym grobie w Zakopanem zamiast Witkacego spoczywa młoda kobieta.

Witkacy, zagrany przez Jerzego Stuhra, jest uzależniony od kobiety, zmęczony pozą, wyzuty prawie ze wszystkiego. Bywa żałosny. Jednak w filmie niekoniecznie musi być postrzegany jako podmiot, ale jako twór wyobraźni kochanki, która ma nad nim wreszcie władzę. Ewa Błaszczyk jako Czesława Oknińska jest osobą bardzo samotną, która żyje miłością i kompletną niezgodą na świat bez Witkacego. Na trop sensacyjnej historii i zadziwiającej mistyfikacji wpada Jakub Łazowski, student filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim, który po wydarzeniach w marcu 1968 roku został relegowany z uczelni. Podobnie jak innym opozycjonistom groziła mu służba wojskowa w kompanii karnej, ale skorzystał z oferty pracy w resorcie bezpieczeństwa. Popada w obsesję na punkcie Witkacego. Mimo ostrzeżeń przełożonego, angażuje się w swoje dochodzenie bez reszty. Owładnięty chęcią dotarcia do prawdy, nie potrafi racjonalnie myśleć. Wpływa to decydująco na jego życie osobiste i karierę zawodową. W rolę Łazowskiego wcielił się Maciej Stuhr. Na ślad mistyfikacji Łazowski trafia dzięki Zuzannie Zarotyńskiej, którą gra Karolina Gruszka. W 1936 roku Zuza pracowała w zakładzie fryzjerskim jako manicurzystka. Miała w planach małżeństwo z fryzjerem Pinno (Wojciech Pszoniak), ale jej spotkanie z Witkacym zaowocowało romansem, który trwał kilka lat. W roli żony artysty, Jadwigi Witkiewicz, występuje Ewa Dałkowska, zaś przełożonego Łazowskiego, majora SB gra Andrzej Chyra.

"Mistyfikacja" wychodzi poza stereotypy. Podobnie jak w przypadku "Przeznaczenia" - filmu o Kazimierzu Przerwie-Tetmajerze - opowiada o niedopowiedzianych i niejasnych szczegółach prawdziwej historii. Film Jacka Koprowicza to intelektualna zabawa w ramach pewnej konwencji, opowiedziana wiarygodnie i z odpowiednim napięciem, chociaż od początku do końca ujęta w cudzysłów. Autorem zdjęć jest Arkadiusz Tomiak ("Afonia i pszczoły", "Zero", "Enen"), czterokrotnie nominowany do nagrody Orzeł i dwukrotny laureat Nagrody Indywidualnej na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Muzykę skomponował Włodzimierz Pawlik. W sezonie 2009/2010 obraz zdobył 4 nominacje do nagrody Złotej Kaczki w kategorii najlepszy film (Jacek Koprowicz), najlepszy aktor (Jerzy Stuhr), najlepszy aktor (Maciej Stuhr), najlepszy scenarzysta (Jacek Koprowicz). Był również zakwalifikowany do konkursu głównego FPFF w Gdyni, w którym walczył o Złote Lwy.





Galeria z filmu:

zdjęcie z filmu mistyfikacja
zdjęcie z filmu mistyfikacja
zdjęcie z filmu mistyfikacja
zdjęcie z filmu mistyfikacja
zdjęcie z filmu mistyfikacja
zdjęcie z filmu mistyfikacja
zdjęcie z filmu mistyfikacja
zdjęcie z filmu mistyfikacja
zdjęcie z filmu mistyfikacja
zdjęcie z filmu mistyfikacja
zdjęcie z filmu mistyfikacja
zdjęcie z filmu mistyfikacja
zdjęcie z filmu mistyfikacja
zdjęcie z filmu mistyfikacja
zdjęcie z filmu mistyfikacja
zdjęcie z filmu mistyfikacja
zdjęcie z filmu mistyfikacja
zdjęcie z filmu mistyfikacja
zdjęcie z filmu mistyfikacja
zdjęcie z filmu mistyfikacja
zdjęcie z filmu mistyfikacja

Fragmenty filmu:




Recenzje:

Przewrotne pomysły reżysera

Rafał Świątek

Jacek Koprowicz wyśmienicie uchwycił absurd i grozę PRL. Wymyślił alternatywny życiorys Witkacego z punktu widzenia agenta SB.

Twórczość Stanisława Ignacego Witkiewicza przepełniona była lękiem przed totalitaryzmami, które z dwóch strona zalały Polskę. Pomysł reżysera "Mistyfikacji", aby Witkacy (brawurowy Jerzy Stuhr) przeżył katastrofę września 1939 roku i sfingował własne samobójstwo, stanowił znakomitą okazję do konfrontacji autora "Szewców" z opresyjnym reżimem. Jednak Koprowicz wykorzystał ją przewrotnie. W jego ujęciu artysta jest bardziej wytworem fantazji zafascynowanych nim osób niż realnym człowiekiem. Na dodatek kabotynem i obleśnym erotomanem, krzyczącym, że "wielkość jest tylko w perwersji".

Filmowy Witkacy przypomina bohatera pieprznej karykatury, bo Koprowicz podsuwa widzowi dwa zaskakujące punkty widzenia. Z jednej strony patrzymy na postać Witkiewicza z perspektywy ukrywającej go kochanki (przejmująca Ewa Błaszczyk). To spojrzenie obsesyjnie zazdrosnej i śmiertelnie chorej kobiety, która wciąż uważa się za muzę wielkiego wizjonera sztuki. Zakłamuje rzeczywistość, by zagłuszyć samotność. Z drugiej, śladami Witkacego podąża młode esbek Łazowski (znakomity Maciej Stuhr). Chłopak – złamany po Marcu '68 przez spec służby – godzi się na współpracę. Ma znaleźć materiały kompromitujące Jerzego Zawieyskiego, który wygłosił w Sejmie przemówienie w obronie studentów.

Cierpliwie gromadzi materiały, zwłaszcza zdjęcia Zawieyskiego z kochankiem. Ale w istocie pochłania go prywatne śledztwo w sprawie Witkacego. Łazowski tropi go z pasą godną badania odkrywcy, jednak przesiąkł filozofią działania służb.

Nie potrafi spojrzeć na życie i twórczość Witkiewicza inaczej jak poprzez pryzmat sensacji, skandalu.

Nic więc dziwnego, że oko w oko z twórcą "Nienasycenia" staje tylko raz – w pijanym widzie –gdy jest przekonany, że Witkacy przyprowadził mu na urodziny zastęp prostytutek. Siłą "Mistyfikacji" są również pierwszorzędnie rozegrane epizody z udziałem Ewy Dałkowskiej jako żony po Witkiewiczu, Karoliny Gruszki, czyli muzy, z której mistrz "wydobył charakter". I Krzysztofa Stroińskiego w roli dozorcy współpracującego z SB.

Koprowicz bawi się formą mrocznej groteski, a przy okazji dowcipnie uświadamia, jak wypaczone byłyby życiorysy wybitnych artystów, gdyby zostały po nich tylko świadectwa zawiedzionych kobiet i tajnych agentów. Witkacowski kłamizm i mistyficyzm w czystej postaci.


Stary mistrz, nowy świat

Mariusz Załuski

Czasy komunizmu zniósł całkiem, całkiem. Nie dość, że ówczesna polityka kulturalna go nie zmiotła, to wręcz przeciwnie - stał się ikoną artystycznej wolności międzywojnia, jego filozofowanie traktowano ze śmiertelną powagą, a dzieła roztrząsano w tę i z powrotem. Za to w czasach rządów kultury masowej przykryty został przez wszystko to, czego pierwociny wtedy, gdy tworzył, tak bardzo go wkurzyły. No bo jaka jest dzisiaj percepcja Witkacego? Jego dzieł i jego życia? Dla jakich generacji wciąż jest istotny? "Mistyfikacja" w budowaniu jego legendy też, niestety, specjalnie nie pomoże.

A miało być tak pięknie. Sensacyjna przypowieść zmajstrowana w tonacji historii alternatywnej – aczkolwiek z autentycznymi pytaniami – ciekawa wycieczka w czasy PRL i do tego talenty Jacka Koprowicza oraz rodziny Stuhtów. Zanosiło się na filmową perełkę. Dla wyjaśnienia – Jacek Koprowicz to twórca jedynego w dziejach naszego kina horroru, który nie okazał się porażką ani estetycznym dziwolągiem, czyli świetnego "Medium". Wtedy postawił na gatunkową czystość, tym razem postanowił zafundować nam dziwaczną miksturę – grot echa miesza się tu z dramatem obyczajowym, mroczna historia z czasów PRL z absurdem, sensacja z melodramatem. Raz jest zabawnie, raz przejmująco – ale tym razem te zmiany nastroju wcale nie olśniewają.

A oglądamy opowieść o śledztwie, prowadzonym przez pewnego młodego ubeka w latach 60. Chłpak wpada na trop niesamowitej historii – okazuje się, że Witkacy mógł wcale nie popełnić samobójstwa, być może żyje u boku kochanki, sprzedającej jego niby cudownie ocalone obrazy. W tle mamy Polskę końca lat 60, w której królują wóda i ubole, a niepokorni – jak Jerzy Zawieyski – wylatują prze okna. I pojawia się pytanie: ślady Witkacego to prawdziwe tropy, czy tylko wynik obsesji paru osób i choroby dawnej kochanki?

Jaki jednak jest Witkacy w czasach środkowej PRL? Inny niż w legendzie. To megaloman wpisany w zwyczajny melodramatyczny układ, wypalony, rozerotyzowany biedaczyna, zupełnie przygnieciony rzeczywistością. Groteskowy. Potrafiący dalej manipulować ludźmi, ale jednocześnie bezradny i żałosny w sowich dziwacznych zabawach. Nie wyskakujący nad poziom, bo to może grozić kopniakiem od nowych czasów, w których na takich jak on szykuje się teczki. Ot, człowiek, który całkiem słusznie obawiał się tego, co przylazło do Polski.

Mamy w tym filmie kilka ciekawych scen, mamy też niezłe popisy aktorskie. Tata i syn Stuhrowie trzymają poziom, ale film ukradła im Ewa Błaszczyk, dawno niewidziana aktorka w kapitalnej, momentami szczerze poruszającej roli kochanki Witkacego. Szkoda więc bardzo, że pani Ewa robi sobie takie długie przerwy w filmowej karierze.