Umarli ze Spoon River

Puste hale, zrujnowane klatki schodowe, obnażone żebra żelbetonowych konstrukcji, pozbawione szyb okna... Zabudowania stoją pogrążone w całkowitej ciszy. Panuje całkowity bezruch. Dwóch elegancko odzianych mężczyzn wydaje się nie pasować do otoczenia. "Miasteczko opustoszałe, ludzi w nim nie ma? - zastanawia się jeden dżentelmen. - Ale jeśli się przyjrzeć... to są!" - zauważa po chwili. Istotnie, po dłuższej i dokładniejszej obserwacji powoli pojawiają się ludzkie sylwetki, zaś do uszu docierają strzępy prowadzonych przez nie rozmów. Wśród postaci jest czarnowłosa akordeonistka, śpiewająca o swej tajemnicy, ukrytej na zawsze pod kopcem ziemi. Starszy człowiek poprawia nerwowo krawat i wspomina swe ostatnie chwile, gdy z żalem uświadomił sobie niszczący efekt upływu czasu. Piękna dama - łowczyni fortun - przywołuje z przeszłości odległe wydarzenia, zamorskie podróże, kochanków. Są też inni: młoda aktorka, niedoszła gwiazda Broadwayu, sprzedawca ze sklepu żelaznego, duchowny, żołnierz. Każda z postaci ma swoją własną opowieść. Wspominają młodość, miłostki, pasje i ambicje, chwile szczęścia i czarnej rozpaczy, opłakują złamane życie. Wszystkich tych ludzi łączy to miejsce - opuszczone miasteczko Spoon River - oraz śmierć. Od dawna bowiem są martwi. Niektórzy zginęli tragicznie, w wypadkach, wojnach, z własnej ręki. Inni po prostu odeszli. Lecz niespokojne duchy nie zauważają, że nie żyją, nie przyjmując do wiadomości własnej śmierci. Edgar Lee Masters, tworzący na przełomie XIX i XX wieku amerykański pisarz i poeta, jest przez niektórych nazywany "Balzakiem poezji". Jego "Antologia Spoon River" to dzieło bez precedensu w historii światowej literatury. W swoich wierszach Masters wskrzesił dawno umarłych mieszkańców zrujnowanego miasteczka. Każda z występujących w zbiorze postaci ma swoją własną historię. Ich opowieści wzajemnie zazębiają się i uzupełniają, każda niesie ze sobą jakąś uniwersalną prawdę.
Ponadczasowe przesłanie oraz niezwykła atmosfera świata wykreowanego przez Mastersa skusiły reżyserkę Joannę Ptaszyńską do podjęcia próby telewizyjnej adaptacji jego poezji. Z historii 244 bohaterów antologii Ptaszyńska wybrała kilkadziesiąt. Reżyserka zaprosiła na plan plejadę polskich aktorów. Jedną z ostatnich w życiu ról zagrał tu Leon Niemczyk. O oprawę muzyczną tego przejmującego i niepokojącego widowiska zadbał Sebastian Kondratowicz. Zdjęcia powstawały na terenie zlikwidowanej Huty "Kościuszko" w Chorzowie.




Fragmenty spektaklu: